OFICJALNA STRONA ZESPOŁU ŁZYHome
ŁZY - oficjalna strona zespołu

Najbliższy koncert

SŁUPSK
18.02.2012 r. godz. 19:00

EkipaNotka prasowaBiografia

Początki czegoś co później przybrało formę zespołu Łzy sięgają roku 1992. Wtedy to trzej kumple: Adam Konkol, Darek Pieczka i Michał Broża w bliżej nieokreślonych okolicznościach stworzyli zespół Rave. Znając kilka podstawowych akordów w tonacji dur i moll (głównie moll) zaczęli grać rzewne piosenki pewnie z myślą o zniewoleniu kilku dziewczyn.

Pierwsze próby odbywały się w domku parafialnym w Pszowie (woj. śląskie), a przybytek ten był później wylęgarnią jeszcze kilku mniej lub bardziej "nie świętych" zespołów. Miejscowi księża czy to w niewiedzy, czy też gorliwie modląc się w intencji "rockowych dusz", przymykali oczy na wyczyny różnych grup muzycznych.

Po pewnym czasie do wyżej wspomnianej trójki dołączył Arek Dzierżawa i w wolnych chwilach przygrywał w Rave na basie, a na co dzień tworzył deathmetalowe kawałki w zespole o już w ogóle nie świętej nazwie Goddamn.

Swój sceniczny "chrzest bojowy" "zespoły parafialne" przeszły podczas pierwszych i ostatnich pszowskich "Odlotów", a było to w 1993 roku (chyba). Adam wtedy grał na perkusji i jak twierdzi do dnia dzisiejszego, jedynie do tego instrumentu czuje zamiłowanie. Adam później zdradził perkusję dla gitary solowej; Arek gitary basowej jeszcze nie zdradził.

Rave, tak jak wiele młodych zespołów przestał działać, gdyż Darek i Michał musieli odsłużyć swoje w dobrze znanej, a przez długowłosych muzyków mało lubianej instytucji państwowej. Po zjedzeniu grochówki wojskowej panowie ci do gitar już nie wrócili.

W międzyczasie (1994 - 1995) Adam i Arek zaczęli grać w punkowej kapeli The Pilators. Zespół ten własnym sumptem wydał jedną kasetę: "Przeciw przemocy", która pewnie dla kilku miejscowych punkowców była pozycją kultową.

Adam jednak nadal szukał ludzi, z którymi mógłby pograć fajne rockowe piosenki (pewnie znów z myślą o zniewoleniu kilku dziewczyn).

Nie wiadomo kiedy dokładnie pojawiła się nazwa Łzy. Najpierw miało być angielskie "Tears", lecz na szczęście została nazwa polska.

Łzy rzeczywiście przyciągały płeć piękną. Adam zdążył przetestować sporą grupę dziewczyn, a niektóre z nich mogą stwierdzić, że kiedyś śpiewały we Łzach. Jednak oprócz Bożeny Tront żadna z nich dłużej w zespole miejsca nie zagrzała.

Przez pewien czas na perkusji grał Robert Synowczyk (perkusista Goddamn), przez pewien czas skład zespołu był poszerzony o skrzypce, na których grał Andrzej Ciszewski. On też był jedynym członkiem Łez (jak do tej pory) potrafiącym grać z nut.

W tym składzie, czyli: Adam - git., Arek - bas, Bożena - wokal, Robert - perkusja i Andrzej - skrzypce, zespół zagrał trochę koncertów tu i tam. Skład ten przetrwał do 1996 roku. Wtedy skrzypce zostały zastąpione klawiszami, na których grał Sławek Mocarski. Nieco później zespół opuściła Bożena, a potem Robert. W tym czasie The Pilators przeobraził się w punkowo - core'ową hybrydę o nazwie Dirt, a Goddamn zawiesił działalność.

"Zespoły parafialne" przestały być "zespołami parafialnymi", gdyż przytulny domek został poddany remontowi. Muzycy zaczęli się tułać by w końcu znaleźć miejsce w innym domku służącym niegdyś jako hurtownia spożywcza.

Wokalistki oczywiście zmieniały się w dalszym ciągu, lecz Łzom brakowało perkusisty. Kiedy Adam już lekko zniechęcony chciał zawiesić działalność zespołu, na horyzoncie pojawił się Dawid Krzykała. Dawid sam przyznaje, że większość ważnych rzeczy w jego życiu miało swój początek w stanie wskazującym na spożycie i w tym też błogim nastroju poznał Adama dowiedziawszy się, że ten szuka bębniarza. Adam długo nie zastanawiając się zaprosił Dawida na próbę, gdzie razem z Arkiem uznał jednak, że siedmioletnie (podobno) granie w zespole przygrywającym na weselach chluby Dawidowi nie przynosi. Dawid jednak nie zraził się i pod pozorem doskonalenia umiejętności zaczął przyjeżdżać na próby. Adam uznał, że Dawid będzie dobrym perkusistą jeśli zacznie łamać pałki i zrywać naciągi, a że Dawid to kawał chłopa...

W końcu Dawid powiedział, że zna dziewczynę potrafiącą dobrze śpiewać, a że Ania ma naprawdę nietuzinkowy głos...

W taki oto sposób Dawid został przyjęty do zespołu, a Ania Wyszkoni została wokalistką Łez.

Od tej pory sprawy zaczynają toczyć się znacznie szybciej. Już jesienią 1996 roku (ta data figuruje jako oficjalny początek Łez) zespół w składzie: Adam - git., Arek - bas, Ania - wokal, Dawid - bębny, Sławek - klawisze, wchodzi do studia ("Cyberstudio" - Katowice) by nagrać dwa utwory: "Słońce" i "Nienawiść". Zespół dużo koncertuje, a "Słońce" pojawia się na antenie lokalnych rozgłośni radiowych. Pojawiają się też sukcesy w postaci pierwszych miejsc na ogólnopolskich przeglądach młodych zespołów.

Wiosną, Łzy w tym samym składzie i w tym samym studiu, nagrywają dalszych sześć utworów i tak powstaje pierwsza taśma demo, która z powodzeniem była sprzedawana na koncertach. O zespole zaczyna pisać lokalna prasa i wokół Łez jest coraz głośniej.

Pierwsze miejsce na przeglądzie w Opatowie latem '97 przynosi nagrodę w postaci sesji nagraniowej w warszawskim studiu "Sonus". Tam zespół po 24 godzinnej sesji nagrywa utwór "W kryształowym śnie". Wydarzenie to jest o tyle istotne, że z początkiem 1998 roku Łzy dzięki uprzejmości właściciela studia, pana Bohdana Kezika, zaczęły na kredyt nagrywać swoją debiutancką płytę. Do Warszawy zespół jeździł już bez Sławka, który chcąc nie chcąc musiał poznać smak wojskowej grochówki.

Sławka zastąpił Adrian Wieczorek, który swego czasu grą na klawiszach uatrakcyjniał imprezy weselne (co pewnie nie przynosiło mu zbytniej chluby). Notabene Sławek też grał na weselach, a że Adrian jest elektronikiem i potrafi czasem coś wyczarować...

Piosenki nagrywano prawie cały rok (oczywiście z przerwami na koncerty zespołu i na sen realizatora nagrań). W końcu pod koniec 1998 roku całość była nagrana, a jako że żadna wytwórnia nie była zainteresowana jej wydaniem, zespół postanowił sam wyprodukować i sprzedawać swoją pierwszą płytę "Słońce" (premiera: grudzień '98).

Płyta została bardzo dobrze przyjęta, a ilość sprzedanych egzemplarzy zaskoczyła samych członków zespołu.

Wraz z początkiem 1999 roku do Łez dołączył Rafał Trzaskalik (kiedyś gitarzysta Goddamn). Na początku jako rezerwowy, a później jako drugi gitarzysta, co znacznie wzbogaciło brzmienie grupy.

Pewnego dnia do Arka zadzwonił pan z "Dużej Firmy Fonograficznej" i obiecał Łzom niesamowite rzeczy, a że Łzy były naiwne to więcej nie będziemy pisali na ten temat. W końcu grupa uznała, że pewni ludzie są niepoważni i zerwała już podpisany kontrakt. "Duża Firma Fonograficzna" ograniczyła się do wyprodukowania singla „Aniele mój”.

W międzyczasie zespół przygotowywał materiał na drugą płytę i intensywnie koncertował. Adam i Arek nagrali wraz z Dirt kilka utworów na taśmę demo. Ten zespół też koncertował, lecz po pewnym czasie przestał działać. Ania zdobyła kilka nagród na różnych festiwalach oraz wygrała "Szansę na sukces" z zespołem Myslovitz.

Wreszcie wiosną 2000 roku Łzy zaczęły nagrywać drugą płytę w studiu "DR" w Wiśle. Premiera płyty "W związku z samotnością" miała miejsce pod koniec lipca tego samego roku.

Płyta ta cieszy się dużą popularnością, a zespół cieszy się z dużej popularności płyty. W czerwcu 2001 "W związku..." osiągnęła sprzedaż ponad 50.000 egz. zyskując tym samym status "Złotej Płyty"! Ta popularność zaowocowała serią występów na terenie całego kraju i większość roku 2001 Łzy spędziły „w trasie” (zespół zagrał ponad 80 koncertów).

Wraz z początkiem 2002 roku sprzedaż płyty „W związku z samotnością” przekroczyła 100.000 sztuk, dzięki czemu Złoto zastąpiła Platyna.

Zimą 2001/02 zespół zawiesił działalność koncertową i skupił się na tworzeniu piosenek na trzecią płytę.

Po paru miesiącach spędzonych w sali prób, Łzy zaczęły nagrywać nowe utwory w dobrze sobie znanym DR Studio w Wiśle. W tym samym studiu nagrywana była płyta „W związku z samotnością”. Płytę nagrano w dniach 18.03-10.04.02. Tylko przez pierwsze dwa tygodnie zespół zaszył się w studio. Później nagrywano w kratkę, co spowodowane było wyjazdami na koncerty. Adam Toczko (realizator) wraz ze swym pomocnikiem Szymonem Sienko bawiąc się w swego rodzaju puzzle, składali na komputerze zwrotki, refreny i inne takie. W ostatni tydzień układankę przeniesiono do gdańskiego studia „Elektra”, gdzie dokończono dzieła. Zespół nie uczestniczył w miksach, czego żałował i nadal żałuje. W miksach nie uczestniczył również Adam Toczko, biorąc udział tylko w tzw. "szlifach końcowych".

Nowy album został zatytułowany "Jesteś Jaki Jesteś", a premiera miała miejsce w dniu 25.05.02.

Płyta zawiera kontynuację tego, co można było usłyszeć na platynowym krążku "W związku z samotnością" z tym, że zespół w studiu większy nacisk kładł na to, by piosenki brzmiały bardziej gitarowo.

Na trzeciej płycie, tak jak na dwóch poprzednich, znalazło się 13 premierowych piosenek m.in.: "Jestem Jaka Jestem", "Anastazja, jestem", "Jestem dilerem", "Nie lubię nikogo". Wszystkie te piosenki doczekały się swoich "ekranizacji".

Wydaniem trzeciej płyty (tak jak poprzednio) zajął się sam zespół pod szyldem Agencji Artystycznej "Łzy". Dystrybucją na terenie kraju zajęła się firma Pomaton EMI. Jako ciekawostkę można podać fakt, że pierwsza seria płyty (20.000 szt.) była wersją limitowaną z imitacją lustra na froncie okładki. Każdy (no, właściwie tylko 20.000 osób) mógł zobaczyć "Jaki Jest".

Premiera pierwszego singla pt. "Jestem Jaka Jestem" odbyła się 13.05.02 W ramach promocji płyty, ale i w celu sprawdzenia własnych możliwości i zdobycia nowych doświadczeń, Łzy po raz pierwszy w swojej historii pojawiają się na Festiwalu w Opolu. Piosenka „Jestem, jaka jestem”, z którą startują w konkursie Premier nie odnosi największego na świecie sukcesu, ale pozwala Łzom wypłynąć na głębsze wody showbiznesu. Są już coraz bardziej zauważani i rozpoznawani. Dzięki charakterystycznemu stylowi oraz ckliwym i często kontrowersyjnym tekstom piosenek, zyskują coraz większą rzeszę odbiorców, a nawet i uznanie niektórych krytyków.

W efekcie album „Jesteś, jaki jesteś” osiąga nakład ok. 45 tys. egzemplarzy oraz status Złotej Płyty.

Jesienią 2002 roku zespół coraz więcej czasu zaczął spędzać w sali prób, by płodzić piosenki na czwarty krążek. Chuć była na tyle silna, że wraz z początkiem 2003 roku Łzy mają już z czego wybierać i w tym czasie powoli kształtuje się obraz czwartej płyty.

 

Na początku 2003 roku, z inicjatywy Adama Konkola, Łzy podejmują współpracę z managerem Maciejem Durczakiem i jego firmą Rock House Entertainment, która m.in. sprawowała już opiekę nad takimi zespołami, jak Ich Troje, Big Cyc czy Czarno-Czarni.

Jak nigdy dotąd zespół skomponował dwa razy więcej piosenek niż zamierzał umieścić na płycie. Po części wynikło to z faktu, że planowano wydanie podwójnego albumu. Ta koncepcja jednak upadła. Lepiej przecież wydać jedną dobrą płytę niż dwie przeciętne. Ostatecznie w połowie lutego 2003 roku grupa zwarta i gotowa wchodzi do studia nie z trzynastoma (jak zwykle), ale z dwunastoma piosenkami i z nadzieją, że „trzynastka” zostanie stworzona już w samym studiu. Do tego jednak nie doszło, co w końcu (jak się później okazało) znalazło swoje uzasadnienie choćby w odniesieniu do okładki czwartejgo albumu.

Tym razem postanowiono zagościć w innym studio niż studio DR w Wiśle. Wybór padł na TR Studios Tomasza Roguli. Podczas gdy nazwy DR i TR niewiele różnią się od siebie, to sama praca przy nagraniach miała zgoła inny charakter. Przede wszystkim sesja przedłużyła się prawie o cały miesiąc i bynajmniej nie było to spowodowane ślamazarnym tempem pracy. Jako pierwsza została nagrana „Agnieszka...” w rosyjskiej (sic!) wersji językowej. Jak dotąd nie wiadomo co zespół miał na myśli decydując się na ten krok. Nie wiadomo też, jakie będą losy następnej piosenki nagranej w innym niż polski języku, czyli angielskiej wersji „Oczu szeroko zamkniętych” - „Eyes Open Madly”. Na razie piosenka ta wraz z jej polską wersją znalazła się na singlu promującym czwartą płytę. Jeśli chodzi o ten utwór, to było wiadomo, że jego brzmienie ma być wzbogacone sekcją smyczkową. Tak się też stało, a bardzo pomocny w tej kwestii okazał się niejaki Michał Jelonek.

Nikt jednak nie przypuszczał, że pomysły Michała tak przypadną do gustu członkom Łez, że ostatecznie tylko w dwóch piosenkach nie użyto skrzypiec i wiolonczeli. To miejsce jednak uzupełnił saksofon i użyty w śladowej ilości klawiset. Dosłownie do ostatniej chwili trwały prace nad ostatecznym brzmieniem płyty. Tym razem zespół nie popełnił tego samego błędu, co przy trzeciej płycie i przy pomocy pana Tomasza zajął się miksowaniem nagrań. W tak zwanym międzyczasie utwór „Oczy szeroko zamknięte” powoli piął się w górę na radiowych listach przebojów oraz został zakwalifikowany do konkursu Premier na festiwalu opolskim. Także do ostatniej chwili zespół nie mógł zdecydować się, co do tytułu czwartej płyty. Ostatecznie ustalono, że płyta będzie nosić tytuł: „Nie czekaj na jutro”, a premierę zaplanowano na piątego czerwca 2003 roku.

Na krótko przed premierą płyty zespół odnotował jeden z większych jak do tej pory sukcesów tzn. został wyróżniony Nagrodą Publiczności na 40 Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Najwięcej sms'ów zostało wysłanych na piosenkę "Oczy szeroko zamknięte". Drugi w kolejności zespół otrzymał zaledwie niecałą połowę tych głosów… Jak łatwo się domyślić, po tym wydarzeniu media wykazują już dużo większe zainteresowanie zespołem. Po miesiącu od premiery, album "Nie czekaj na jutro" zyskuje status Złotej Płyty, a "Oczy szeroko zamknięte" okupują czołowe miejsca list przebojów.

Wakacje '03 upływają zespołowi pod znakiem koncertów. Podczas gdy większość ludzi udaje się na urlop by zażyć kąpieli nie tylko słonecznych, zespół zażywa kąpieli we własnym pocie w drodze na występy. W czas kanikuły Łzy zagrały około trzydziestu koncertów, więc jak łatwo obliczyć członkowie grupy w domu spędzali (plus minus) co drugi dzień. Na szczęście koszmar dojazdów wynagradzała zespołowi publiczność, której frekwencja i reakcja na koncertach była wręcz wymarzona. Poza tym zespół bierze udział w wielu programach telewizyjnych i akcjach promocyjnych, które dość szybko przynoszą zaplanowany efekt w postaci Platynowej Płyty za "Nie czekaj na jutro" (listopad '03).

Zima 2003/2004 przebiega pod znakiem przygotowań do udziału w Krajowym Finale Konkursu „Eurowizja 2004”, ale i licznych koncertów w halach oraz klubach w całym kraju.

Początek 2004 roku nie jest dla zespołu zbyt szczęśliwym okresem. Ze względu na zmianę pory roku i pogody, ale również w wyniku prowadzenia zbyt rockandrollowego trybu życia, stan zdrowia Adama pogarsza się. Chcąc nie chcąc musi skorzystać z fachowej opieki lekarskiej i odleżeć swoje na szpitalnym łóżku. Aby nie zawieszać działalności koncertowej, Łzy angażują muzyka sesyjnego, którym jest wrocławski gitarzysta Waldemar „Ace” Mleczko. Do czasu powrotu do zdrowia Adama, Ace  zastępował go na koncertach.

Kolejną ważną datą w biografii grupy jest 24 stycznia, kiedy to Łzy z piosenką „Julia, tak na imię mam” zajmują drugie miejsce w krajowym finale konkursu „Eurowizja 2004”. Do Turcji jedzie wprawdzie inny zespół, ale dla Łez jest to niezwykle ważne doświadczenie, a także, jak się w konsekwencji okazuje, najbardziej korzystne rozwiązanie. Niestety, podczas tego występu Adam kibicuje swoim przyjaciołom z zespołu leżąc w Klinice Chorób Serca w Zabrzu. Trafił tam niemal wprost ze sceny Teatru Polskiego w Warszawie, gdzie Łzy występowały podczas gali wręczenia „Telekamer 2004”- nagród pisma Tele Tydzień. I w tym plebiscycie odnoszą ogromny sukces zajmując drugie miejsce i ustępując pola tylko Ryszardowi Rynkowskiemu. Biorąc pod uwagę fakt, iż Czytelnicy Tele Tygodnia nie stanowią (a przynajmniej tak nam się dotychczas wydawało) głównej siły wśród zwolenników Łez, nagroda ta jest dla zespołu naprawdę dużym wyróżnieniem.

W styczniu 2004 r. tygodnik "Wprost" uznał Łzy (obok grupy Ich Troje) za najpopularniejszy zespół na polskiej scenie muzycznej.

Kwiecień 2004 roku przynosi zespołowi kolejne powody do radości i satysfakcji. Przede wszystkim z powodu aż dwóch nagród miesięcznika Popcorn! Czytelnicy tego pisma przyznali Łzom „Mikrofony Popcornu” w kategoriach „Zespół Roku” oraz „Przebój Roku” za piosenkę „Oczy szeroko zamknięte”. Ponadto grupa wysoko notowana w plebiscycie radia Eska w kategorii „Zespół Roku”. Tym razem „Eska Music Award” trafiła w ręce hip hopowców z Jeden Osiem L, ale zespół potrafi się przecież cieszyć również sukcesami innych.

Ponadto od końca kwietnia trwa niezwykle intensywny rajd koncertowy po kraju. Tradycyjnie jednak, jak to u Łez, nie mogło się obyć bez pecha… Choroba Adama i jego długi pobyt w szpitalu nie były jedynym nieszczęściem, jakie spotkało zespół w tym roku. Na początku marca, podczas wyczynowych wyścigów rowerowych po lesie, wypadkowi uległ Dawid. Ze złamanym obojczykiem nie mógł nawet marzyć o graniu koncertów (w końcu obojczyk to jego narzędzie pracy?), dlatego przez pierwsze trzy tygodnie zastępował go, a właściwie na zmianę z nim, grał zaprzyjaźniony z zespołem perkusista Gała.

Na kolejny, chyba największy z dotychczasowych (jeśli chodzi o nagrody) sukces, zespół czeka już tylko miesiąc… W sobotę 29 maja 2004 r., w finale plebiscytu „Superjedynki 2004” podczas 41 KFPP Opole 2004, głosami widzów TVP 1, słuchaczy RMF FM, internautów portalu Interia.pl oraz czytelników "Super TV", Łzy zostają okrzyknięte Zespołem Roku, a ich utwór „Oczy szeroko zamknięte” – Przebojem Roku! I tym razem, w obydwu kategoriach pokonaliśmy swoich znakomitych przeciwników bardzo dużą przewagą głosów.

Tuż przed festiwalem w Opolu, na rynku ukazuje się dwupłytowa reedycja albumu „Nie czekaj na jutro” zawierająca, jako bonus track, znaną z Eurowizji piosenkę „Julia, tak na imię mam”, a także prezent dla fanów – 8 teledysków wybranych przez zespół z całej dotychczasowej działalności... na czele z "Agnieszką".

Ponieważ album „Nie czekaj na jutro”, z nakładem blisko 80 tys. egzemplarzy znalazł się na 4. miejscu listy sprzedaży polskich płyt w 2003 roku, Łzy wystąpiły jako jedna z gwiazd festiwalu Top Trendy 26 czerwca w sopockiej Operze Leśnej.

Wiosna i lato 2004 to największa i najintensywniejsza chyba w historii zespołu trasa koncertowa, po której przychodzi czas ciężkiej pracy nad nowym albumem. „Nie czekaj na jutro” podniosło poprzeczkę niezwykle wysoko i przed zespołem stało nie lada wyzwanie, choć jak zawsze powtarzają, muzyka to nie wyścigi i nieważne są nakłady płyt, tylko ci najwierniejsi fani, dla których się tworzy i którzy kochają zespół za wszystko, co zrobi. A jednak… Wszyscy uważają, że należy utrzymać poziom, który został osiągnięty przez ostatnie dwa lata, dlatego praca nad piątym albumem była wytężona i bardzo długa.

Łzy pracowały intensywnie od początku 2005 roku. Po raz pierwszy w historii zespołu tak mocno został przełamany monopol Adama na komponowanie piosenek i najwięcej, bo aż 25 przyniósł ich Arek. Na płytę weszło jednak kilka, ale całość daje spójny i bardzo ciekawy efekt. Pierwsze recenzje albumu „Historie, których nie było” były nadzwyczaj dobre, co niepokoi zespół, bo dotychczas wszystkie ich płyty były krytykowane przez prasę, za to uwielbiane przez publiczność. Jednak już pierwsze dni po premierze, która miała miejsce 11 czerwca, rozwiewają obawy Ani i jej kolegów, bo początkowy nakład 10 tys. egzemplarzy zostaje na pniu wykupiony przez fanów.

„Historie, których nie było” promował szybki, energetyczny kawałek „Pierwsza łza”, do którego na dachu warszawskiej Galerii Mokotów został nakręcony rekordowy pod względem budżetu teledysk. Ale ponieważ dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, przemilczymy finansowe kulisy tego przedsięwzięcia. Należy jednak zaznaczyć, że nie udałoby się to bez wsparcia sponsora, którym jest producent napoju energetyzującego R20. Po raz pierwszy więc w teledysku Łez można zobaczyć dyskretną reklamę jakiegoś produktu… Reżyserem clipa „Pierwsza łza” jest Radek Górka, z którym Łzy współpracowały wcześniej przy „Oczach szeroko zamkniętych” oraz „Julii”.

Drugi singiel został wytypowany bardzo szybko i niejako "pod presją" festiwalu w Sopocie, do którego Łzy zakwalifikowały się z piosenką "Przepraszam cię". Romantyczny teledysk został zrealizowany przez Tadeusza Śliwę, z którym Łzy pracowały po raz pierwszy, ale z dużym powodzeniem. Łzy wzięły udział w konkursie "Bursztynowy Słowik" na Sopot Festival 2005, organizowanym po raz pierwszy przez telewizję TVN a z piosenką "Pierwsza Łza" wystąpiły w koncercie "Przebój Lata" na Festiwalu Jedynki w Sopocie. W listopadzie 2005 ukazał się trzeci singiel z albumu "Historie, których nie było", który zawiera dwa utwory: "Wróciłam" oraz "Ciszej, ciemniej" (autorstwa Arka Dzierżawy).

Rok 2006 był dla Łez dość wyjątkowy. Przede wszystkim ze względu na 10-te urodziny, które zespół obchodził, ale również od strony wydawniczej. Ukazały się bowiem aż trzy wydawnictwa podsumowujące 10 lat działalności zespołu. Pierwszym była płyta "The Best Of 1996-2006" zawierająca najbardziej popularne wśród słuchaczy Łez piosenki. Wyboru dokonali sami słuchacze za pośrednictwem Internetu. O dziwo, Ich wybór zgadzał się niemal w stu procentach z gustem zespołu, bo na składankę trafiły rzeczywiście największe, a jednocześnie najbardziej ulubione przez samych Artystów przeboje. Album promowała nastrojowa ballada autorstwa Adriana Wieczorka i Ani Wyszkoni z tekstem Adama Konkola pt. "Gdybyś był". Łzy premierowo wykonały ją podczas koncertu "Premiery Gwiazd" na festiwalu w Opolu - w czerwcu 2006 roku. Piosenka okazała się na tyle skuteczna, że na wiele długich miesięcy zagościła na playlistach największych rozgłośni radiowych.

Drugim jubileuszowym wydawnictwem było pierwsze w karierze Łez dvd "1996-2006" z najważniejszymi wydarzeniami z historii zespołu, występami na festiwalach, w ważniejszych programach telewizyjnych, a także (w limitowanej wersji dwupłytowej) - ze zbiorem wszystkich teledysków. Wydawcą w tym wypadku była firma Metal Mind.  Końcówka roku 2006 to dla Łez ponownie okres wytężonej pracy, a dla Fanów kolejna gratka. Z końcem listopada ukazała się bowiem dwupłytowa reedycja albumu "The Best Of 1996-2006" z dodatkową płytą akustyczną. Wśród sześciu utworów znalazły się m.in. dwie premierowe kompozycje "Szczęścia smak" i "Całą sobą", a także bardzo nietypowa wersja wielkiego przeboju Johna Lennona "Imagine", doskonale znana Fanom Łez z koncertów. Na płytę trafiło również wiele dodatków i ciekawostek, jak np. angielska wersja "Oczu szeroko zamkniętych" czy  rosyjska wersja "Agnieszki". Wersje akustyczne znanych już piosenek jak też i piosenki premierowe zostały nagrane w studiu Woobie Doobie pod okiem Wojtka Olszaka.

W marcu 2007 roku album z największymi przebojami Łez pokrył się złotem (co w obecnych czasach oznacza 15 tys. sprzedanych egzemplarzy), a zespół rozpoczął przygotowania do niezwykle intensywnego sezonu koncertowego. Z braku czasu spowodowanego właśnie dużą ilością koncertów, uroczystość wręczenia zespołowi Złotej Płyty odbyła się dopiero w sierpniu, w warszawskim Empiku, i była połączona z krótkim koncertem akustycznym. Pod koniec sierpnia 2007 roku Łzy włączyły się w coroczną charytatywną akcję Polsatu "Podziel się posiłkiem" i z tej okazji wzięły udział w wielkim koncercie, który odbył się w Poznaniu.

Koniec 2007 i początek 2008 roku to pierwsza w historii zespołu trasa akustyczna, która spotkała się z ogromnym zainteresowaniem fanów. Zespół na te koncerty przygotował specjalne akustyczne wersje swoich największych przebojów oraz tych mniej znanych utworów. Okazało się, że z gitar akustycznych też można wykrzesać sporo „ognia” i to wszystko ku uciesze publiczności jak i samego zespołu.

Początek 2008 roku to również premiera kolejnego singla i teledysku „Puste słowa”, znanego jako jeden z dwóch premierowych utworów na płycie z największymi przebojami Łez.

W 2008 roku ukazała się także płyta Paulli, którą w całości skomponował Adam, napisał również wszystkie teksty. Płyta odniosła ogromny sukces, wiele miesięcy była jedną z najlepiej sprzedających się płyt w Polsce.

Rok 2008 był bardzo intensywny pod względem koncertowym. Pierwsze miesiące roku to dalszy ciąg akustycznej trasy (m.in. walentynkowy koncert akustyczny w Spodku w Katowicach), później plenerowe elektryczne koncerty (m.in. koncert podczas VI edycji festiwalu „Razem do gwiazd” w Smętowie Granicznym oraz koncerty z serii "Przebojowe Lato” organizowane przez tygodnik NAJ, Radio ZET i telewizję POLSAT, a pod koniec sierpnia występy na koncertach „Podziel się posiłkiem” oraz „Hity na czasie”), a w drugiej połowie roku druga edycja trasy akustycznej (m.in. charytatywny koncert akustyczny na rzecz dzieci niesłyszących i niedowidzących w Teatrze Wielkim w Łodzi). Szczególnie jeden koncert zapadł w pamięć, niestety niekoniecznie pozytywnie. W listopadzie po bardzo udanym akustycznym koncercie w Wałbrzychu, zespół spotkało ogromne rozczarowanie. Pod hotelem Joanna w Szczawnie Zdroju okradziono busa, w którym znajdowała się znaczna część sprzętu muzycznego. Wałbrzyscy chuligani ukradli wszystkie gitary akustyczne, ubrania, samochodowy sprzęt audio-wizualny, nagrzewnicę i nawigację samochodową, dokumenty oraz mnóstwo mniej lub bardziej cennych drobiazgów osobistych. Na szczęście w połowie lutego 2009 roku policja złapała złodzieja i zespół odzyskał sprzęt.

W maju 2009 roku zespół wybrał się na tygodniowy pobyt wakacyjno-koncertowy na Florydę (USA). Wreszcie nikt i nic nie przeszkodziło w uzyskaniu wiz, zakupie biletów lotniczych, doleceniu za Ocean (samolotem Lufthansy - bez kajdanek :-)) i zagraniu koncertów dla amerykańskiej Polonii, nie pierwszy raz zresztą z powodzeniem.

14 czerwca to kolejna ważna data w historii zespołu Łzy. Odbył się wtedy koncert „Superduety” (Opole), na którym Łzy wystąpiły w duecie z Jerzym Połomskim, a co najważniejsze zespół otrzymał z rąk Piotra Kabaja ze Związku Producentów Audio-Video (prezesa EMI Polska) Platynową Płytę za album "The Best Of 1996-2006", który do tej pory osiągnął nakład 32 tys. egzemplarzy! To już trzecia platyna zespołu Łzy!

Koniec czerwca to również premiera pierwszej solowej płyty Ani Wyszkoni, którą promował utwór „Czy ten pan i pani”, wykonany podczas festiwalu w Opolu.

W czerwcu zespół zagrał w Warszawie podczas „Dnia Sportu Paraolimpijskiego", a w sierpniu na Otwarciu Światowych Igrzysk Polonijnych w Toruniu. Obie imprezy były transmitowane przez TVP.

W listopadzie podczas uroczystej gali wręczenia Famek 2009, czyli corocznych nagród wręczanych przez Radio Fama z Tomaszowa Mazowieckiego i Kielc, Łzy zostały uhonorowane statuetką "za dorobek muzyczny". 

W grudniu Łzy po raz kolejny wystąpiły na koncercie „I Ty możesz zostać Świętym Mikołajem". Warto także nadmienić, że rok 2009 był rekordowy pod względem liczby zagranych koncertów. W grudniu licznik pokazał liczbę trzycyfrową i ostatecznie skończyło się na 105 koncertach. Co ciekawe, prawie połowa tych koncertów miała miejsce w ramach tzw. „trasy strażackiej”. Łzy wraz ze swoim setem akustycznym wypełniały tzw. część artystyczną szkoleń ppoż. Trzy dni w tygodniu, dwa koncerty w ciągu dnia od stycznia do marca - ciekawe doświadczenie, a hasłem przewodnim było: „mega zrywka”. Ekipa techniczna i zespół stanęli na wysokości zadania.

Początek roku 2010 to start nowej strony internetowej zespołu, koncert WOŚP w Szkocji (w Edynburgu), koncerty w Austrii (Zell am Ziller - wyjazd połączony z "turystyką górską", Wiedeń) oraz prestiżowe nominacje do nagród telewizji muzycznej Viva Polska - Viva Comet w kategoriach: Artysta 10-lecia i Przebój 10-lecia - "Agnieszka".

W maju rozpoczął się kolejny letni sezon koncertowy. Łzy zagrały w kilkudziesięciu miastach od Zachodniego Wybrzeża aż po Podkarpacie. Koncerty miały nową formułę, ponieważ oprócz żelaznego zestawu piosenek Łez, zespół wykonywał również kilka przebojów z solowej płyty Ani Wyszkoni, m.in. kolejny singiel „Z ciszą pośród czterech ścian” (gościnnie na tych koncertach występował również znany gitarzysta – Wojtek Klich).

W czerwcu wystartował projekt muzyczny pod nazwą „Lady Frau”, w którym udzielają się czterej panowie na co dzień grający we Łzach – Arek, Adrian, Rafał i Dawid. Melodyjne pop-rock&rollowe granie zyskuje sobie coraz liczniejsze grono odbiorców.

W lipcu Łzy wystąpiły na Festiwalu Krajów Nadbałtyckich w Karlshamn w Szwecji z zupełnie nową, premierową piosenką „Twoje serce”, której autorem i kompozytorem jest Arek. Zespół ostatecznie uplasował się tuż za podium, na IV miejscu.

Miesiąc później (po koncercie w Radzyminie) zespół spędził miło czas w towarzystwie swojego fan clubu na ognisku nad jeziorem w Zegrzu - nawet deszcz i komary nie zepsuły dobrej zabawy ;) Co prawda imprezy te nie są cykliczne - w przeszłości odbyło się już parę tego typu spotkań - ale ich charakter i atmosfera są tak specyficzne, że dopóki zespół będzie  miał fanów gotowych na takie wspólne spędzenie czasu, dopóty komary będą miały okazję upić krwi tego czy owego osobnika.

2 października w Zabrzu miał miejsce kolejny niezwykły koncert akustyczny. Tym razem bis długością trwania dorównał „właściwemu” koncertowi. Koncert miał niesamowity klimat, zespół miał świetny kontakt z publicznością, która swoimi pomysłami sama układała playlistę utworów granych podczas bisu. Fani mieli niepowtarzalną okazję usłyszeć pierwszy (i jak do tej pory ostatni raz) w wersji akustycznej, takie utwory jak „Anka, ot tak”, „Westchnienia i szepty bezwstydne”, czy „Jesteś, wiem że jesteś”. Na prośbę fanów zespół zagrał również słynnego „Łabędzia” z pierwszej płyty czyli utwór „Czy to grzech?”

Po miesiącu okazało się, że faktycznie był to swego rodzaju „łabędzi śpiew”. W dniach 14 i 15 listopada nastąpił największy przełom w biografii grupy. 14 listopada zakończono współpracę z firmą Rock House Entertainment, a 15 listopada zespół podjął wspólną decyzję o zakończeniu współpracy z Anią Wyszkoni (która była wokalistką zespołu przez 14 lat). Tym samym 13 listopada w Piotrkowie Trybunalskim miał miejsce ostatni koncert zespołu Łzy z Anią Wyszkoni. Nie była to łatwa decyzja, aczkolwiek przemyślana - zespół dojrzewał do niej od dłuższego czasu. Rozstanie odbyło się w przyjaźni. Po tym zdarzeniu nastąpił etap poszukiwania nowej wokalistki. Jednocześnie wznowiono (wielokrotnie już odkładane) prace nad nową płytą oraz przygotowania do trasy koncertowej, podczas której przy mikrofonie pojawi się już zupełnie nowa osoba.

Chęć uczestnictwa w przesłuchaniach wyraziło kilkaset wokalistek. Zespół w tym czasie prowadził także swoje „badanie rynku”. Ostatecznie przesłuchano przeszło 600 plików muzycznych, z czego na przesłuchanie „na żywo” zaproszono ok. 20 kandydatek.

Ten nieco mozolny proces zaowocował zdobyciem dość rozległej wiedzy na temat kondycji żeńskiej siły wokalnej w Polsce, a co bardziej istotne pozwolił dość rzetelnie wybrać nowy głos Łez.

28 grudnia 2010 w MOK-u w Pszowie odbył się minikoncert, podczas którego pierwszy raz w składzie zespołu pojawiła się Sara Chmiel. Jak donosi zespołowy annalista (sic!) był to prawdopodobnie 777 publiczny występ zespołu.

Oficjalnie Sara Chmiel została nową wokalistką zespołu z dniem 01.01.2011. Tak więc już w sześcioosobowym składzie zespół przystąpił do pracy nad swoim szóstym (nie licząc The Best) albumem.

Pierwsze szlify muzyczne Sara zdobywała w szkole muzycznej w klasie fortepianu. Łzy wtedy nagrywały swoją pierwszą płytę. Gdy Sara rozpoczynała swoją pierwszą poważną przygodę muzyczną z tercetem Mocha, album „The Best” Łez pokrył się złotem. Kiedy w  2009 roku na 48 KFPP w Opolu Mocha w koncercie „Debiuty” zdobywa drugie miejsce, Łzy na tym samym festiwalu występują w koncercie „Superduety”. W kulisach jednak na siebie nie wpadają, bo i nie było takiej potrzeby. W tym samym roku Sara jako finalistka występuje na festiwalu „New Wave” w Rydze oraz podejmuje współpracę z Teatrem Muzycznym w Gliwicach oraz Teatrem im. W. Bogusławskiego w Kaliszu. W 2010 Mocha bierze udział w programie „Mam talent”. Wtedy też jednostka wywiadowcza zespołu powołana do życia w związku z szukaniem nowej wokalistki donosi, że dziewczyny z tercetu z pewnością mają talent. Jednak w zespole Łzy miejsce przy mikrofonie jest tylko jedno, a że akurat Sara wywarła na wywiadowcach największe wrażenie... W tym miejscu warto zaznaczyć, że „przejęcie” odbyło się bez użycia środków przymusu i jak napisano wcześniej z dniem 01.01.2011 Sara Chmiel oficjalnie zostaje nową wokalistką zespołu Łzy.

Pierwsze miesiące 2011 roku to wytężona praca nad dopracowywaniem repertuaru szóstej płyty. Każdemu przydzielono odpowiedni zakres obowiązków, a termin premiery ustalono na miesiąc maj. Plan ze względu na ramy czasowe był dość szalony, toteż wszyscy z właściwym dla siebie poczuciem humoru byli pewni, że musi się udać. Dawno w zespole nie było takiego zaangażowania, które jak później okazało się, przyniosło spodziewane efekty. Wykorzystując powiązania Adama z firmą Universal Music, podjęto decyzję o współpracy właśnie z tą ekipą. Umowa została podpisana pod koniec lutego, jednak miesiąc wcześniej premierę miał pierwszy singiel z planowanej płyty - “Zatańcz ze mną, proszę”. Producentem tej piosenki jak i pozostałych utworów został Jarosław “Jasiu” Kidawa. I tak z początkiem marca Arek z Dawidem zameldowali się w Toya Studios w Łodzi, by pod okiem wcześniej wspomnianego znawcy suwaków, pokrętełek jak i całej reszty sztuki realizatorsko-producenckiej, zarejestrować fundament pod nowy materiał. Sekcja rytmiczna jak zwykle dobrze przygotowana uwinęła się dość szybko. Później prace przeniosły się do Kidawa – Studio w Wesołej i na okoliczność nazwy rejestracja następnych śladów instrumentalnych przebiegała w iście, wesołej, swobodnej atmosferze. Ów sympatyczny stan trwał do połowy kwietnia. Wtedy też nowe piosenki nabrały ostatecznego kształtu. Subiektywne odczucia członków zespołu związane z wykonaną pracą były bardzo pozytywne i stan zadowolenia umocnił się na tyle, że po nie do końca zaplanowanym pięcioletnim urlopie wydawniczym zespół Łzy był gotów na to, by zaprezentować swój nowy, szósty album, którego tytuł miał brzmieć - „Bez słów”.

Wbrew przesądom, trochę przekornie premierę trzynastu piosenek zaplanowano na trzynasty dzień miesiąca maja. Nikt w zespole nie jest zbytnio przesądny, a i znane są jednostki, dla których "trzynastka" jest liczbą wręcz szczęśliwą. Ponadto wiadomo, że maj miesiącem pięknym jest.

Na płycie znalazły się zarówno nastrojowe ballady jak i mocne rockowe kompozycje. Tym razem "dział kompozytorski" zespołu podzielił między sobą obowiązki w taki sposób, że oprócz piosenek Adama, niemały wpływ na zawartość albumu mają także Arek, Adrian oraz Sara, która dość szybko wdrożyła się także w ten aspekt działalności zespołu.

Wizytówka grupy, czyli piękne melodie w połączeniu z niebanalnymi tekstami „o czymś”, miały tym razem niejako potwierdzić to, że zeszłoroczna roszada personalna w składzie, nie wpłynęła na wartość przekazu, dzięki któremu Łzy zdobyły sympatię publiczności. Ten sam ładunek emocji w połączeniu z wyjątkową produkcją Jasia Kidawy z pewnością daje gwarancję dobrej płyty.

 

Kreatorzy formuły nowego albumu wymodelowali nową pozycję w dyskografii zespołu także jako (obok wersji podstawowej) wydawnictwo dwupłytowe. Dodatkowa płyta stanowi pewnego rodzaju dokument "castingowego" rozdziału w historii zespołu Łzy. Jednocześnie jest też podziękowaniem dla tych, którzy poświęcili swój czas i wzięli udział w przesłuchaniach osobiście, czy też poprzez wysłanie plików muzycznych. Jako, że płyta kompaktowa ma pewne ramy czasowe, pomysłodawcy nie byli w stanie umieścić całego zebranego materiału na jednym krążku. Postanowili więc wybrać pewną grupę dziewczyn, dokładnie jedenaście, która swój talent wokalny prezentuje w piosenkach w większości już dobrze znanych.